W latach 90′tych wiele mówiło się o wirtualnej rzeczywistości. Miała to być przyszłość w dziedzinie interakcji z komputerem i świetna zabawa dla fanów gier 3d.
Do dzisiaj pamiętam jak po raz pierwszy miałem okazje zobaczyć jak to naprawdę wygląda. Były to gogle Virtual Boy dla Nintendo - i chociaż grafika nie była jak na dzisiejsze standardy wysokich lotów, to uczucie było niesamowite. Pomijam milczeniem fakt, że po niespełna 30 minutach używania tego cuda miało się nieodpartą chęć uściskania toalety i zwrócenia wszystkiego co się zjadło
Czas jednak płynął, hełmy wirtualne nadal były tylko życzeniem pod choinkę, każdego zapalonego gracza.
Obecnie, mimo ogromnej mocy obliczeniowej i zapierającej dech w piersiach grafiki 3d, nadal nie ma co marzyć o pełnym zagłębieniu się w wirtualny świat przy pomocy takich gogli.
Być może nadal problemem jest cena, a co za tym idzie niski popyta na takie akcesoria, a co za tym idzie bardzo mała ilość oprogramowania wspierającego tą technologię, ale na przeciw temu wysuwa się ostatnimi czasy inna, równie ciekawa technologia – Rozszerzona Rzeczywistość (Augment Reality).